03. Fundacja - Abonent Czasowo Niedostepny
Player audio w wersji BETA. Ew. zgłoszenia błędów prosimy kierować na
Komentarze (5)
Błędy popełniają, różne świństwa ćpają
Już im nie wystarczy zwyczajnie skuć się fają
Mocniejszych wrażeń wciąż się domagają
Ilu starych ziomków dziś jak przez lufcik wygląda
Czają się, skradają, świrują James'a Bonda
Pasty do zębów, kawy i kurwa herbaty
Łupią wszystko równo znają się dobrze na tym
Komisariaty, sądy i kurwa kolegia
Wyjebane mają byle by naćpana gęba
Żal mi na to patrzeć to nie to że potępiam
Żaden z nich już dziś nie pamięta
O prawdziwych melanżach, o mistrzowskich kolędach
Przyjaźni, szacunku i lojalności
Dla nich tego nie ma mówi to coś ci
Z kości na ości już chyba nie schudną
Sami się wjebali w te parszywe gówno
Nic im nie pomoże bo w głowach mają mętlik
Dopóki tkwią w tej szalonej pętli
Wierzę że są tylko czasowo niedostępni
Początek tragiczny dla wielu kosmiczny wątek
Kiedy to początek lata '90
[?] to najwyraźniej jest niestety
Wiele osób wtedy pomyliło priorytety
Wiele osób teraz tak wygrzanych że o rety
Pierdolona moda ona zdrowia nie odda
Wtedy nie myślał, myśląc sobie się poddam
Bez wahania cała bania do zreperowania
Bez wymiany, bez wymiany możliwości
Zryty czosnek, schizofrenia po całości
Teraz zamiast biegać hulasz tutaj gracz
Grzeje grube duspko w domu kurwa mać
Smutne i prawdziwe jednocześnie
Gdzie jest przyczyna narkołyki za wcześnie
Nie wiem, nie chce wiedzieć
Nie byłem tak głupi by w tym syfie siedzieć
To jest rozdział opowieści następny
Ma... pejdżer zawsze był dostępny
Dla wszystkich chłopaków był dobrym ziomkiem
Na osiedlu każdy przybijał z nim piątkę
Lecz pewnego dnia sięgał życia dna
Z nikim ani z niczym już się nie liczył
Złe czasy, pojawiły się dragi
Za kupe kasy poświęcał im dużo uwagi
Od wielu lat rozjebane przyjaźnie
Nic dla Ma... nie było wtedy ważne
Wierzyłem w niego jak w siebie samego
Dałbym rękę uciąć byłbym dziś kaleką
W domu jatka on zimna klatka
Kradziona szamka z CPN'u kanapka
Zapłakana matka chciałaby mu pomóc
On do siebie nie dał zbliżyć się nikomu
Abonent czasowo niedostępny myślał sobie
Do kurwy nędzy co ja ze swym życiem robię
Dalej o Ma... wątku nie rozwijam
Jeszcze mi ktoś wytknie że z prawdą się mijam
Dla mnie jest tylko czasowo niedostępny
Dopóki tkwi w tej szalonej pętli
Przez wielu wyklęty wciąż wierzę i wierzyłem
Że się odnajdzie tak jak ja to zrobiłem
Śmigał po osiedlu taki jeden paparafa
Lubiał nastukańcom stresu przysparzać
Gdy się pojawiał to była czy Azja
Nie znała granic jego fantazja
Z pasją opowiadał co to nie on
I jakie ma plecy że jego znajomi
To Pruszków i Wołomin wszędzie szukał hecy
Na ławkach pod klatką lubił przed nosem
Powybijać chamkom by po chwili przybić piątkę
On na siłę chciał być ziomkiem
A być ziomkiem to przecież nie fach
Zamiast szacunku wolał budzić strach
Chyba się uważał za Ala Capone
A ten bakłażan nie był nawet pionem
Ciap ciap a rach minęło kilka lat
Jak kamień w wodę zaginął po nim ślad
Dziś jest tylko wątkiem dla tego tracka
I pluję sobie w brodę
Jest jeszcze coś a propos tej kwestii
Takich skakańców niestety jest na pęczki
Dla nas ich abonent jest wiecznie niedostępny Nie wiedzieć czemu ludzie z ulicy znikają
Błędy popełniają, różne świństwa ćpają
Już im nie wystarczy zwyczajnie skuć się fają Mocniejszych wrażeń wciąż się domagają
Ilu starych ziomków dziś jak przez lufcik wygląda Czają się, skradają, świrują James'a Bonda Pasty do zębów, kawy i kurwa herbaty Łupią wszystko równo znają się dobrze na tym Komisariaty, sądy i kurwa kolegia
Wyjebane mają byle by naćpana gęba
Żal mi na to patrzeć to nie to że potępia Żaden z nich już dziś nie pamięta O prawdziwych melanżach, o mistrzowskich kolędach Przyjaźni, szacunku i lojalności
Dla nich tego nie ma mówi to coś ci
Z kości na ości już chyba nie schudną
Sami się wjebali w te parszywe gówno
Nic im nie pomoże bo w głowach mają mętlik
Dopóki tkwią w tej szalonej pętli
Wierzę że są tylko czasowo niedostępni
Początek tragiczny dla wielu kosmiczny wątek<br /> Kiedy to początek lata '90<br /> [?] to najwyraźniej jest niestety<br /> Wiele osób wtedy pomyliło priorytety<br /> Wiele osób teraz tak wygrzanych że o rety<br /> Pierdolona moda ona zdrowia nie odda Wtedy nie myślał, myśląc sobie się poddamBez wahania cała bania do zreperowaniaBez wymiany, bez wymiany możliwości Zryty czosnek, schizofrenia po całości Teraz zamiast biegać hulasz tutaj gracz Grzeje grube duspko w domu kurwa mać Smutne i prawdziwe jednocześnie Gdzie jest przyczyna narkołyki za wcześnie Nie wiem, nie chce wiedzieć Nie byłem tak głupi by w tym syfie siedzieć To jest rozdział opowieści następny Ma... pejdżer zawsze był dostępny Dla wszystkich chłopaków był dobrym ziomkiem Na osiedlu każdy przybijał z nim piątkę
Lecz pewnego dnia sięgał życia dna Z nikim ani z niczym już się nie liczył Złe czasy, pojawiły się dragi Za kupe kasy poświęcał im dużo uwagi Od wielu lat rozjebane przyjaźnie Nic dla Ma... nie było wtedy ważne Wierzyłem w niego jak w siebie samego Dałbym rękę uciąć byłbym dziś kaleką W domu jatka on zimna klatka Kradziona szamka z CPN'u kanapka Zapłakana matka chciałaby mu pomóc On do siebie nie dał zbliżyć się nikomu Abonent czasowo niedostępny myślał sobie Do kurwy nędzy co ja ze swym życiem robię Dalej o Ma... wątku nie rozwijam Jeszcze mi ktoś wytknie że z prawdą się mijam Dla mnie jest tylko czasowo niedostępny Dopóki tkwi w tej szalonej pętli Przez wielu wyklęty wciąż wierzę i wierzyłem Że się odnajdzie tak jak ja to zrobiłem Śmigał po osiedlu taki jeden paparafa Lubiał nastukańcom stresu przysparzać Gdy się pojawiał to była czy Azja Nie znała granic jego fantazja Z pasją opowiadał co to nie on I jakie ma plecy że jego znajomi To Pruszków i Wołomin wszędzie szukał hecy Na ławkach pod klatką lubił przed nosem Powybijać chamkom by po chwili przybić piątkę On na siłę chciał być ziomkiem A być ziomkiem to przecież nie fach Zamiast szacunku wolał budzić stra Chyba się uważał za Ala Capone A ten bakłażan nie był nawet pionem Ciap ciap a rach minęło kilka lat Jak kamień w wodę zaginął po nim ślad Dziś jest tylko wątkiem dla tego tracka I pluję sobie w brodę Jest jeszcze coś a propos tej kwestii Takich skakańców niestety jest na pęczki Dla nas ich abonent jest wiecznie niedostępny